niedziela, 18 grudnia 2016

Hana Sushi w C.H. Posnania

Zanim Posnania otworzyła się na dobre, przejrzałem czeluście internetu w celu wyszperania, co ciekawego zaoferuje nam do zjedzenia (KLIK: CO MOŻNA ZJEŚĆ W POSNANII). Wreszcie - udało mi się tam dotrzeć osobiście. Z reguły staram się omijać centra handlowe w trakcie przedświątecznej gorączki, jednak tym razem mogę śmiało powiedzieć. Warto było zrobić wyjątek. WARTO.


Podczas tej wyprawy odkryłem, że pasaż kulinarny w Posnanii to nie tylko knajpy przy atrium na dwóch poziomach. Przekonałem się o tym, gdy bezskutecznie wypatrywałem szyldu japońskiej restauracji Hana Sushi, którą obrałem za cel wizyty. Dopiero po zasięgnięciu słowa tu i ówdzie okazało się, że przy, nazwijmy to, głównej części budynku (tej najbardziej oszklonej, widocznej z Kórnickiej) znajduje się mniejszy pasaż kulinarny z takimi lokalami jak Sphinx, Nuts & Berries czy wreszcie Hana Sushi. Trochę mam wrażenie, że całość kryje się niczym komnata tajemnic, jednak pewnie inaczej by to wyglądało, gdyby wejść do galerii od strony Kórnickiej. Mimo wszystko, dobra orientacja w terenie w przypadku takich obiektów to skarb. 

Gdy już udaje mi się dotrzeć do środka lokalu, rzucam szybko okiem dookoła. Jest nowocześnie i elegancko oraz jednocześnie przytulnie i przyjemnie. Nie mam wątpliwości, że to japońska restauracja, choć motywy z Kraju Kwitnącej Wiśni wcale nie wyskakują z przysłowiowej lodówki. Lokal pasuje jak ulał na biznesowe spotkanie czy weekendowe "wyjście na sushi". Inaczej mówiąc jest to raczej miejsce, do którego większość z nas wybierze się na początku miesiąca, gdy na koncie spoczywa świeżo przelana wypłata. Hana Sushi wyłamuje się ze standardu knajpy z centrum handlowego, której głównym atutem jest szybka obsługa i gratisowy napój do obiadu. W końcu to sushi. Co ciekawe, Hana nie jest niezależną restauracją - należy do sieci posiadającej lokale w paru miastach Polski. 

Pomimo niedzielnej godziny szczytu, wewnątrz jest cicho i spokojnie. Kilka stolików zajętych. Zaczynam od smażonych pierożków Yaki gyoza (15 PLN) oraz sałatki Kimchi z kiszonej kapusty pekińskiej na ostro (15 PLN). Pierwsza pozycja to dobry starter. Ciasto nie jest tłuste, przyjemnie chrupie a warzywne nadzienie jest aromatyczne i łagodne. Porcja zaspokaja pierwszy głód. Kimchi jest zdecydowanie bardziej intensywne w smaku, więc ciekawie skomponowało się z pierożkami, jednak nie zdołałem zjeść całej porcji sałatki. Nie jestem ogromnym fanem koreańskich kiszonek. 



Tym razem nie będzie uderzenia na koniec. Szybko okazało się, że mój faworyt pojawił się na stole zaraz po wstępie. Tom Yam, czyli ostra tajska zupa z kurczakiem, krewetkami i trawą cytrynową (25 PLN) rozłożyła mnie na łopatki. Pyszny, aksamitny i aromatyczny wywar, w którym ostrość przeplatała się z maślaną nutą oraz... lekkim orzeźwieniem pochodzącym zapewne z trawy cytrynowej. Bomba! Sądzę, że to rarytas na skalę Poznania, uwzględniając japońskie restauracje serwujące podobną zupę. Po jej zjedzeniu poczułem pierwsze oznaki najedzenia, ale jak to tak?! Po zupie kończyć obiad? Nie ma mowy. 


Na danie główne wybrałem Xiangsu Duck (49 PLN), czyli kaczkę w tempurze z warzywami i sosem teriyaki, krewetki Ebiko (49 PLN) z dipem limonkowo-kokosowym oraz krewetki w drugiej odsłonie - Ebi Coctail (46 PLN) w sosie czosnkowo-śmietankowym.
W pierwszej kolejności skusiłem się na kaczuchę. Pierwsze co widzę, to jej ilość na talerzu. Mówiąc po poznańsku jest jej... wuchta! Dla osób spoza Poznania tłumaczę: bardzo dużo. To porcja spokojnie dla dwóch albo i nawet trzech osób. Sama kaczka smakuje wyśmienicie. Mięso jest delikatne i łagodne w smaku. Dobrze komponuje się z chrupiącą tempurą. Dodatek wyrazistego teriyaki nadaje w pełni azjatyckiego aromatu.

 Krewetki Ebiko również kupują mnie w całości. Są miękkie w środku i chrupiące na zewnątrz (niezawodna tempura), a w połączeniu z dipem zyskują na aromacie. Porcja jest sporo mniejsza niż talerz z kaczką, więc naje się nią już tylko jedna osoba.
Krewetki w drugiej, śmietanowej odsłonie trafiają w mój gust najmniej, ale to w dalszym ciągu smaczna propozycja. Być może oceniam je tak, bo ze wszystkich spróbowanych dań Ebi Coctail prezentuje się wizualnie najsłabiej. Może faktycznie podświadomość zadziałała, ale powtarzając się - smakowo wszystko gra. Krewetki są mięciutkie a sos, pomimo obecności śmietany, nie jest ciężki. Ilość czosnku jest wyważona, więc nie ma obawy, że po obiedzie osoba siedząca naprzeciwko ucieknie od nas w siną dal z powodu nieprzyjemnego wyziewu z ust.


Pewnie nikt mi już nie uwierzy, ale zmieściłem jeszcze sushi... (widoczne na pierwszej fotce). Krótko i zwięźle: robota sushi mastera na medal! Zestaw futomaków i nigiri w kilku wariantach smakował i wyglądał rewelacyjnie. Może jestem mało obiektywny, bo zwyczajnie za sushi przepadam, ale co tam.
Z praktycznych informacji: rolka w Hanie krojona jest na 8 lub 10 kawałków. Wariantów smakowych jest pod dostatkiem. Co ważne, nie ma wątpliwości co do świeżości ryby. Mięso jest delikatne i rozpływa się w ustach. 

Co tu dużo mówić - uważam Hana Sushi skazana jest na sukces. To miejsce, w którym czuć jakość i zaangażowanie ekipy. Podczas gdy pojawiają się miejsca odchodzące od elitarności kojarzonej z sushi (Bushimi Sushi BurritoTokyo Tey), Hana jest miejscem w "starym stylu". Mimo to, ceny są adekwatne i współmierne do jakości. Pomimo obecności lokalu w ogromnym centrum handlowym, w trakcie wizyty czułem się jak w restauracji znajdującej się w ubocznym i zacisznym miejscu. Ogromną zaletą jest również taras, który będzie otwarty w cieplejsze dni. 
Mogę śmiało powiedzieć, że od tej chwili Hana jest dla mnie jednym z poznańskich faworytów jeśli chodzi o japońską kuchnię. Polecam szczerze. 

Hana Sushi

C.H. Posnania, ul. Pleszewska 1

Godziny otwarcia: 10 - 22 (w piątki do 23, w niedzielę do 21)

Facebook