środa, 19 października 2016

Co można zjeść w Posnanii?

Ciężko uciec od informacji, że w Poznaniu otwierają wkrótce nową galerię handlową (czy to nie jest przypadkiem dzisiaj?) Nawet mnie, przebywającego od paru tygodni 400 km od Poznania, marketingowcy odpowiedzialni za reklamę nowego zakupowego nabytku zdołali gruntownie uświadomić, co się kroi. Internet w końcu robi swoje. Zdążyłem się już więc dowiedzieć, że na otwarciu pojawią się różni celebryci. Zanotowałem także, ile nowych, kultowych na świecie (a nieznanych z dziwnego powodu większości z nas) marek odzieżowych zawita w końcu na polskim rynku. Wreszcie - prawie dałem się przekonać, że Poznań rzeczywiście potrzebuje kolejnego handlowego molochu. Po głębszym zastanowieniu się dochodzę jednak do wniosku, że wybieram się do CH Posnania z takim samym zapałem, z jakim czekam na informację, gdzie odbędą się Igrzyska Olimpijskie w 2024 roku. Znaczy się - nie wywołuje to we mnie absolutnie żadnych emocji. Pojawia się jednak inny aspekt, który może być w przypadku wizyty w Łacinie Posnanii kartą przetargową: JEDZENIE. W sumie nie myślałem wcześniej pod tym kątem o tym obiekcie (dziwne, dlaczego). Skoro otwierają już te wszystkie sklepy, na pewno musi pojawić się coś nowego, co zwabi nie tylko wygłodniałych zakupoholików rzucających się w przerwie od handlowych polowań na pierwsze lepsze kąski, których pełno w innych poznańskich galeriach. Czy "jedzeniowi maniacy" (foodies?) znajdą tu coś dla siebie? Sprawdziłem stronę internetową naszego nowego konsumpcyjnego królestwa i wszystko jasne, co nas czeka. Zatem do rzeczy: co będzie można zjeść w CH Posnania?


Posnania będąca jeszcze Łaciną. Zdjęcie pochodzi ze strony lepszypoznan.pl

















1. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej


City Center? Malta? A może Posnania? Zdjęcie pochodzi z poznan.naszemiasto.pl



Oczywiście nie ryzykuję stwierdzeniem, że w centrum handlowym jest jak w domu (no, chociaż pewnie znajdą się tacy, którzy czują się na zakupach równie dobrze, a nawet lepiej). Bardziej mam na myśli, że po wstąpieniu do pasażu kulinarnego CH Posnania możemy na chwilę zapomnieć, że oto jesteśmy w nowo wybudowanym obiekcie. Będzie tu tak jakoś... znajomo. Wręcz (na pierwszy rzut oka) tak samo, jak w sąsiednich, dobrze poznanych galeriach handlowych. Zarządcy Posnanii dobrze wiedzą, że najbardziej lubimy to, co znamy, więc serwują te same klasyki (czytaj: odgrzewane kotlety). I tak: McDonald's mieści się tuż obok KFC i North Fish. W towarzystwie nie mogło zabraknąć miejsca dla Sphinx'a oraz Pizzy HutDla tych, którzy chcą poczuć się naprawdę jak w domu, czeka Restauracja Marche z jedzeniem na wagę. Nie będzie jednak im tak łatwo (jak na przykład w Starym Browarze, gdzie zawsze są kolejki), bo konkurencja nie śpi: Olimp oraz Bon Apetito to propozycje z podobnej półki. Domowe lunche (akurat nie na wagę) oferuje też Bierhalle - to akurat nowość na poznańskiej scenie. Zauważyłem na fejsbuku, że oferują lunche w formie szwedzkiego bufetu za 20 PLN. Formuła "jedz ile chcesz" jest dość ryzykowna w miejscach dużego przepływu ludzi, ale jeśli się przyjęła w innych miastach, dlaczego nie?
Do pozostałych wyjadaczy, których pełno w Poznaniu, doliczyłbym jeszcze Grycana, Starbucks'a i Costa Coffee. Warto też wspomnieć o A.Blikle - cukierni z niemałą historią, bo założonej w XIX wieku w Warszawie. To już już drugi lokal tej sieci w mieście. 



2. Uwaga, są też nowości


Klasyki klasykami, ale każdy lubi też czasem dać się zaskoczyć. Na stronie Posnanii odkryłem kulinarną nowinkę - rodzime Frankie's z sokami i zagryskami. Co jeszcze? Pierwsza w Poznaniu lodziarnia Haagen Dazs. Lody tej wcale nie włoskiej, a amerykańskiej marki zdążyły zdobyć wianuszki wielbicieli na całym świecie. Jestem ciekaw cen za desery lodowe, bo te za granicą potrafią czasem zwalić z nóg.
Z największą ciekawością czekam jednak na Nuts & Berries - projekt stworzony przez właścicieli dobrze znanej poznaniakom Werandy. Co nas czeka? Kolorowe desery rodem z Instagrama, wieże naleśników czy też lunchowe klasyki w nowych postaciach znane z pozostałych Werand. Już sama szata graficzna i zdjęcia wrzucane na profil nowego lokalu zdradzają, że to będzie nietuzinkowy projekt. To się musi udać.
Dodatkowo, z kuchni świata zawita w nasze poznańskie progi krakowska Hana Sushi oferująca nie tylko przysmaki japońskie, ale również koreańskie. Są też knajpy, o których nie słyszał sam Facebook: Guty Asian Food, Sek Kebab czy Saint Honore (to pewnie z ciastkami).


Wygląda smakowicie. Nuts & Berries, zdjęcia pochodzą z fanpejdża restauracji. 

















Generalnie, choć Posnania nie wyłamuje się ze schematu, którego trzyma się większość centrów handlowych w okolicy (wszystkim dobrze znane sieciówki), może skrywać w swych progach kilka smakowitych kąsków, których chętnie poszukam. Mimo to, zaczekam aż opadną tumany kurzu po chcących sobie strzelić fotkę z Evą Longorią i pierwszych zakupoholikach penetrujących lokale galerii. Aż tak bardzo mi się nie spieszy.