piątek, 17 listopada 2017

Włoskie smaki w Mamma Wilda

Cieszy mnie, że Wilda powoli pozbywa się łatki dzielnicy, którą lepiej omijać z daleka. Jeszcze gdzieś tam krąży przekonanie, że nie ma się w te rejony co zapuszczać. Za dnia – bo i po co, a po zmroku – by nie dostać w zęby. A to przecież w gruncie rzeczy bardzo przyjemna część Poznania. Nie dość, że to chyba najbardziej zielona strona miasta (ogromny park wzdłuż Drogi Dębińskiej), to do tego można w wildeckich stronach nieźle zjeść.



W trakcie weekendowego spaceru wpadłem do Mamma Wilda. Restauracja usytuowana jest we wspomnianym już parku w dolnej części dzielnicy. W środku szarego listopada pozostaje mi jedynie snuć wyobrażenia, jak przyjemnie musiało tu być raptem dwa miesiące temu. Duży taras przed lokalem z jeszcze stojącymi leżakami i krzesłami z widokiem na park. Dookoła ścieżki rowerowe i plac zabaw, a na dokładkę pobliska scena, którą miasto rozkłada latem na plenerowe imprezy.  Brzmi jak niezłe miejsce na wakacyjne wieczory, co? Czas jednak odłożyć letnie wspominki na bok i wrócić do bieżącego sezonu. Pomimo jesiennej aury i braku niektórych atrakcji, wewnątrz Mamma Wilda prezentowała się również przyjemnie. Poza tym, widok przez duże okna na park zatopiony we lekkiej mgiełce też nie był zły. 



Jedno z moich pierwszych wrażeń: Mamma Wilda z pewnością nieźle sprawdzi się na rodzinne wypady. Również z dziećmi. Sporo tu miejsca, do tego stoły są słusznych rozmiarów. Czyli jest tak, jak na biesiadach we włoskim stylu być powinno. Nie szkodzi jednak czasem zostawić dzieci w domu, bo całkiem atrakcyjnie prezentuje się karta win. 

W karcie sporo włoskich, czasem nieszablonowych klasyków. Przykładowo na przystawkę cukinia po sycylijsku (zucchina alla Siciliana - 23 PLN) czy carpaccio z polędwicy wołowej (29 PLN). Jest też kilka zup - włoski krem pomidorowy (15 PLN) czy bulion z owocami morza (24 PLN). Z dań głównych wypunktowałem stek wołowy w czerwonym winie i gorgonzoli (59 PLN), cielęcinę z rozmarynem (39 PLN) oraz ryby: łosoś z boczkiem i trawą żubrową (35 PLN) oraz sandacz w kaparach (37 PLN). Wisienką są oczywiście różne pasty i pizze, w których można wybierać i przebierać. Jest też menu dziecięce. 



Na wstępie zamawiam wspomnianą już cukinię. Plastry grillowanego warzywa przełożono mozzarellą, która dobrze złączyła całość. Przystawka wygrała swoim aromatem: czosnek i pesto zrobiły dobrą robotę. Być może zastąpiłbym klasyczną panierkę czymś innym (płatki migdałów?) albo całkiem ją wyeliminował, ale to tylko drobna sugestia. Danie lekkie, dobrze zaostrzające apetyt na coś większego. 



Spaghetti z krewetkami, pomidorami i chilli (29 PLN) - był to strzał w dziesiątkę. Nie zamawiam zbyt często makaronów na mieście. Wolę je przygotowywać w domu - nie, żebym miał w tym zakresie specjalne zdolności, ale po prostu tak wyszło. No ale w tym przypadku nie pożałowałem decyzji. Danie bardzo aromatyczne. Czosnek i chilli dobrze się ze sobą przegryzały. Krewetki świeże, sprężyste, dobrze przyrządzone. Całkowicie w punkt.




Na koniec najważniejsza sprawa. Jeśli zostałaby spartaczona, dobre noty dwóch pierwszych pozycji mogłyby polecieć w dół. PIZZA. Kieruję się poleceniem ze strony knajpy i zamawiam Speciale z szynką parmeńską, rukolą, pomidorami i parmezanem (29 PLN). Przede wszystkim - parma di prosciutto została położona na pizzę po wyjęciu z pieca. Dobra decyzja. Placek chlebowy jest zwarty, nie opada przy chwyceniu kawałka. Spód nie jest mocno wypieczony a ciasto nie należy do tych z gatunku super cienkich. Nie szkodzi - wypadła bardzo dobrze. Po prostu. Aromatyczna, bo sowicie potraktowana ziołami, wyważona w smaku, podawana z oliwami. Bardzo na plus. 


Czyli jak jest? Mamy dobrą pizzę, makaron i przystawkę. Jest miła, młoda obsługa i bardzo przyjemny lokal. Do tego świetny widok na park, taras i właśnie... park. Tylko czekać na sezon wiosenno - letni, gdy będzie można z tych dobrodziejstw skorzystać. A póki co powinna wystarczyć smaczna kuchnia serwowana na miejscu. Mamma Wilda, dobra robota! 


Dominik

Mamma Wilda

Dolna Wilda 81